NIE MA ROZWIĄZAŃ DOSKONAŁYCH
   

Bartosz WeissZ BARTOSZEM WEISSEM, przewodniczącym Komisji Zdrowia, Opieki Społecznej i Ochrony Środowiska Rady Miejskiej Konstancina-Jeziorny, rozmawia Mateusz Zaremba.

 

W radzie miejskiej są dwie komisje: Uzdrowiskowa oraz Zdrowia, Opieki Społecznej i Ochrony Środowiska, których cele są zbieżne. Posiedzenia obydwu odbywają się sporadycznie,może więc warto połączyć je, tak jak w innych uzdrowiskach?

 

– Jeżeli pozwala na to ustawa samorządowa, to ja nie mam nic przeciwko temu rozwiązaniu. W tej kadencji jest już za późno, jest to jednak kwestia do przemyślenia.


Odbyło się wyjazdowe posiedzenie komisji zdrowia w Milanówku. Z jakich doświadczeń Milanówka skorzystaliśmy?

 

– Nie ze wszystkich rozwiązań wprowadzonych w Milanówku możemy skorzystać – to gmina typowo miejska, a nasza gmina jest konglomeratem okolicznych wsi, przemysłowej Jeziorny i Konstancina, zatem musimy pogodzić interesy wszystkich.W tej chwili nie mogę ujawniać za dużo szczegółów, ale szykują się zmiany, m.in. logistyki odbioru śmieci segregowanych. Na szczęście to zmiany bardziej organizacyjne, niewymagające dużych nakładów finansowych. Rozmawialiśmy również o organizacji opieki zdrowotnej.


Właśnie, organizacja podstawowej opieki zdrowotnej. W„Strategii dla Gminy” znalazło się sformułowanie „gminne ośrodki zdrowia”. Z mocy ustawy nie ma gminnych ośrodków zdrowia, są publiczne zakłady opieki zdrowotnej, dlaczego więc mieszkańcy są wprowadzani w błąd?

 

– Czy mieszkańcy są wprowadzani w błąd słowem „gminny”? To rzeczywiście błędne sformułowanie. Zwrócę uwagę, żeby w strategii zostało zmienione. Być może zaistnieje konieczność ponownego uchwalenia strategii.

 

Podmioty świadczące POZ, czyli NZOZ na Grapie i NZOZ w Mirkowie, są zapraszane na posiedzenia, oczywiście na te, na których mówi się o ochronie zdrowia

 

Ponad 90 proc. POZ w kraju jest sprywatyzowana. Kiedy my ją sprywatyzujemy?

 

– Obecna siedziba Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej przy ul.Wareckiej znajduje się na działce, będącej własnością powiatu, który przekazał ją pod warunkiem pełnienia w niej opieki zdrowotnej.Możliwość prywatyzacji pojawi się wtedy, kiedy zostanie postawiony nowy budynek. Dopóki nie powstanie nowa baza, na podłożu której będziemy mogli zaproponować współpracę jakiemuś niepublicznemu zakładowi (jeśli taka będzie wola gminy), trzeba pozostawić ZOZ publiczny. Zwłaszcza, że wreszcie mamy dobrego dyrektora SPZZOZ. Szkoda byłoby stracić to, co zaczęło dobrze działać. Pamiętać jednak należy, że w dobie kryzysu wiele ZOZ-ów niepublicznych upada. Przywołam opinię dr. Tarnowskiego, dyrektora SPZZOZ, który twierdzi, że pozostawienie publicznych ZOZ-ów nie jest błędem. Publiczne placówki świadczące usługi medyczne dają samorządom więcej możliwości działania. Pozostały one w niektórych gminach czy dużych miastach, choćby w Warszawie i Piasecznie.

 

Jeśli dobrze pana zrozumiałem, jest pan umiarkowanym przeciwnikiem prywatyzacji?

 

– Może nie przeciwnikiem. Dopóki gmina ma obowiązek zapewnienia POZ, to, aby w sytuacji kryzysowej móc zareagować, musi mieć jakiś wpływ. A wpływ ma tylko i wyłącznie przez ZOZ, w którym powołuje radę społeczną i z którym jest w jakiś sposób związana. Niepubliczny ZOZ zlikwiduje się i – jeżeli gmina nie znajdzie kolejnego świadczeniodawcy – obowiązek zapewnienia podstawowej opieki zdrowotnej nie będzie spełniany. Ludzie będą musieli jeździć do lekarza do Piaseczna.


Radni głosowali przeciwko komercjalizacji STOCERU, pan wstrzymał się od głosu. Jako lekarz i członek rady społecznej STOCERU jest pan za jego komercjalizacją?

 

–Wstrzymałem się od głosu? Przeciwnie, byłem wręcz za komercjalizacją STOCERU. Uważam, że sposób zapoznania ludzi z tą koncepcją był niewłaściwy. Pomysł z góry skazany był na niepowodzenie z powodu złego odbioru społecznego. Korzyścią wynikającą z komercjalizacji jest na pewno umorzenie długów szpitala. Może nie jest to rozwiązanie doskonałe, ale wydaje się, patrząc na niepubliczne ZOZ-y działające w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, że wskazuje dobry kierunek. Sadzę, że w tej kadencji pomysł nie będzie zrealizowany, a szkoda – STOCER nie wejdzie w pulę szpitali oddłużonych i tym samym wiele straci.

 

Podmioty świadczące POZ na terenie gminy są nierówno traktowane. Dlaczego na posiedzenia komisji zdrowia nie są zapraszani przedstawiciele wszystkich podmiotów (Lecznica Vita, św. Łukasza, Grapa i inne)?


– Z tego, co wiem, zaproszenia dla niepublicznych ZOZ-ów kierowane były przez biuro rady miejskiej. Biuro rady informowało mnie o braku możliwości skontaktowania się z tymi placówkami. Podmioty świadczące POZ, czyli NZOZ na Grapie i NZOZ w Mirkowie, są zapraszane na posiedzenia, oczywiście na te, na których mówi się o ochronie zdrowia. Natomiast zapraszanie innych podmiotów, moim zdaniem, nie jest konieczne.

 

Przychodnia przy ul.Wareckiej nie spełnia standardów, nowej nie mamy za co zbudować. Dlaczego nie skorzystamy z partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP)?

 

– Cóż, to jest strategia urzędu. Nie mam wpływu na to, czy urząd chce korzystać z PPP. Kilka lat temu, przy pierwszych planach dotyczących Hugonówki, doprowadziłem do spotkania burmistrza z dużym inwestorem zainteresowanym partnerstwem przy renowacji tego budynku. Była to tylko kwestia dogadania się, jednak zarówno burmistrz, jak i skarbnik nie byli takimi rozmowami zainteresowani. Nie zmuszę urzędników do tego, żeby realizowali wizję komisji, jeśli nie są do niej przekonani.Wydaje się, że koszt nowej przychodni nie będzie na tyle duży, by gmina nie mogła go udźwignąć.

 

Cały powiat obsługuje jedna karetka wyjazdowa nocnej pomocy lekarskiej. Nie mamy na miejscu NPL, żadna z naszych przychodni nie pełni dyżurów w soboty i niedziele (w dzień, nie w nocy), czy są szanse, że coś się zmieni?

 

– Po wybudowaniu nowego ZOZ-u – tak. Były już na ten temat prowadzone rozmowy. Jest to kwestia przede wszystkim bazy lokalowej. Nowy budynek będzie przygotowany również do pełnienia nocnych dyżurów. Przychodnie niepubliczne nie podjęły się prowadzenia NPL z powodów lokalowych oraz ze względu na zbyt małą liczbę personelu.

 

Jak się mają dzikie wysypiska śmieci w naszych lasach i od roku niewykorzystane środki z funduszu ochrony środowiska (1 800 800 zł) do ochrony środowiska w miejscowości uzdrowiskowej?

 

– Gminny fundusz ochrony środowiska nie został wykorzystany w całości. Zgodnie z informacją kierownika wydziału ochrony środowiska fundusze są wydatkowane przede wszystkim na ochronę drzew oraz na rozwijanie tego, co w nowym budżecie nazywa się parkiem chronionym. Zatem, według wiedzy, którą mam, a którą przekazuje urząd, nie jest tak, że budżet ten nie jest wykorzystany. Wnioskowaliśmy o kontrolę środków przeznaczonych na utrzymanie czystości w gminie. Nie był to wniosek formalny, ponieważ nie możemy skontrolować wykonawcy likwidacji dzikich wysypisk, czyli Zakładu Gospodarki Komunalnej. Powiadamiamy wydział ochrony środowiska o wysypiskach, a wydział przekazuje tą informację do ZGK. I tu muszę wrzucić kamyczek do ogródka Komisji Rozwoju, Ładu Przestrzennego i Spraw Komunalnych, której podlega ZGK – ja nie mogę nic wymagać od dyrektora ZGK, skoro jest to oddzielny zakład budżetowy podlegający innej komisji.

 

Próby posadowienia kompostera w strefie C wywołały społeczne protesty. Komisja zdrowia podjęła decyzję o lokalizacji kompostera na terenie dawnej stacji zagłuszania. Zdaniem burmistrza, aby to było możliwe, konieczna jest zmiana miejscowego planu zagospodarowania. Może warto rozważyć utrzymanie możliwości palenia liści w strefieA, by komposter nie był aż tak potrzebny.

 

Na jakim etapie są prace związane z zakupem i posadowieniem kompostera?

 

– Niestety, zakup i posadowienie kompostera zostały zablokowane na poziomie wydziału geodezji. Zgodnie z przepisami, komposter może być umieszczony tylko w strefie C. Choć mieszkańcy nie mają się czego obawiać – to urządzenie produkujące pożyteczne ilości nawozu, jest wielkości naczepy ciężarówki i nie działa zbyt głośno – próby posadowienia go w tej strefie wywołały społeczne protesty. Komisja zdrowia podjęła decyzję dotyczącą lokalizacji kompostera, na terenie dawnej stacji zagłuszania. Zdaniem burmistrza, aby możliwe było umieszczenie kompostera na wybranym terenie, konieczna jest zmiana miejscowego planu zagospodarowania. Problem stanowią również ograniczone środki – wiadomo kryzys. Może warto rozważyć utrzymanie możliwości palenia liści również w strefie A – wtedy komposter nie byłby aż tak potrzebny. Co oczywiście nie oznacza, że jestem przeciwny pomysłowi kompostera – to może być urządzenie wręcz przynoszące zysk gminie.

 

 

Dziękuje za rozmowę.

   
Drukuj