PO PIERWSZE, PO DRUGIE, PO TRZECIE… autor: GRAŻYNA MATUSIK-TOMASZEWSKA, MATEUSZ ZAREMBA
   

Po pierwsze w naszej gminie za mało jest koszy na śmiecie, po drugie w wielu miejscach gminy nie ma ani jednego kosza na śmiecie, po trzecie gdzie u licha są te kosze?

śmieci

Po wejściu w życie przepisów tzw. ustawy śmieciowej ilość śmieci może się znacznie zwiększyć, bo nikomu nie będzie się już opłacało ich nielegalne wyrzucanie

 

Wiosenne wielkie sprzątanie gminy, podczas którego mieszkańcy zebrali blisko 60 t śmieci komunalnych, udowodniło, że naszym lasom, łąkom, przydrożnym rowom i brzegom rzek obce są zasady samooczyszczania. W tej sytuacji, by w Konstancinie było czysto i schludnie, musimy albo mniej śmiecić, albo częściej sprzątać. Łatwo powiedzieć: mniej śmiecić, ale Regulamin czystości i porządku na terenie Gminy Konstancin-Jeziorna, Plan Gospodarki Odpadami dla Gminy Konstancin-Jeziorna i różne przepisy porządkowe nie wiele pomogą, jeśli śmieci nie ma gdzie wyrzucić.

 

– Kosz na śmiecie to w wielu rejonach gminy sprzęt nieznany. Gdzie mamy wyrzucić butelkę po napoju podczas spaceru wałem wiślanym? – pytają spacerowicze spotkani w Gassach. Większość wyrzuci do rowu. W Parku Zdrojowym lada dzień ustawionych zostanie 40 koszy, ale już na niektórych ulicach wokół parku kosza trzeba długo szukać. Chcemy, by w Konstancinie było więcej kuracjuszy i turystów, a to właśnie oni nie mają gdzie wyrzucić śmieci. Miejscowi w ostateczności zaniosą pustą butelkę do domu. W Busku Zdroju, Ciechocinku, Kudowie, Horyńcu w zasięgu wzroku spacerowiczów zawsze znajdują się dwa, trzy kosze na śmiecie, nie tylko w parkach zdrojowych, ale w całym mieście. W tych miastach nie ma śmieci na ulicach i w rowach.

 

Owszem, u nas też są zadbane osiedla i niektóre ulice: osiedle Elsam, ul. Wilanowska na Grapie, gdzie kosze ustawione są w odległości 50–100 m. Ale już w wielu bocznych ulicach na Grapie nie ma ani jednego.

 

Naszym lasom, łąkom, przydrożnym rowom i brzegom rzek obce są zasady samooczyszczania

 

– Wywożenie śmieci kosztuje, a mieszkańcy do miejskich koszy podrzucają śmiecie bytowe, przynoszone z domu w siatkach – mówi zastępca burmistrza Ryszard Machałek.

 

To też prawda, ale już niebawem problem opłaty za wywóz śmieci zostanie rozwiązany. 1 stycznia weszła w życie ustawa z 1 lipca 2011 r. o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz niektórych innych ustaw. Nowe przepisy nakładają na gminę i mieszkańców nowe obowiązki.

 

Nowelizacja ustawy stanowi, że gminy przejmą prawo własności do odpadów komunalnych: będą odpowiedzialne za odbiór, transport śmieci i za zagospodarowanie odpadów komunalnych. Zadania te samorządy zlecą firmom wyłonionym w przetargach, a mieszkańcy za wywóz śmieci zapłacą tzw. podatek śmieciowy.

 

Ustawowe zapisy stanowią, że za rok (dokładnie od 1 lipca 2013 r.) nowe regulacje muszą zacząć obowiązywać. Gdyby władze gminy zechciały, mogłyby wprowadzić je już dziś. A przynajmniej już teraz mogłyby solidnie przygotować się do rewolucji śmieciowej, a nie w ostatniej chwili w pośpiechu ustalać stawki i zasady funkcjonowania nowego systemu odbioru śmieci. Podatek musi uwzględniać koszty odbioru, transportu, zbierania i recyklingu odpadów (na razie nie znane). Nie może być za niski, bo gmina nie może dopłacać do niego z gminnego budżetu, ale i nie za wysoki, by nie stanowił dużego obciążenia dla budżetów domowych.

 

Zgodnie z ustawą, gminy zobowiązane są do podjęcia uchwał w sprawie stawek opłat, szczegółowych zasad ich ponoszenia, wzoru deklaracji i terminu złożenia pierwszych deklaracji do 1 stycznia 2013 r. Przed wakacjami rada miejska nie zajmie się problemem śmieciowym, a po wakacjach będzie naprawdę nie wiele czasu na analizę ilości wytwarzanych odpadów w gminie i wypracowanie systemu odbioru odpadów.

 

Stawki za wywóz nieczystości stałych można naliczać w różny sposób i każdy z nich ma plusy i minusy:

• od osoby – ale co z osobami niezameldowanymi?

• od ilości zużytej wody – ale jak wyliczyć ilość zużytej wody w sołectwach niezwodociągowanych i nieskanalizowanych?

• od metrażu powierzchni mieszkalnej – sposób wręcz krzywdzący samotnych ludzi mieszkających w starych, dużych, rodzinnych domach,

• od gospodarstwa domowego – też niedoskonały: w jednym gospodarstwie mieszka sześć osób, w drugim – dwie.

 

Żaden ze sposobów nie jest doskonały. Na wielu obszarach gminy sprawdziłby się system kombinowany – dwie lub trzy formy jednocześnie – ale tego ustawa nie dopuszcza. Nie dopuszcza również na naliczanie opłaty według masy lub objętości odpadów odebranych z danej nieruchomości.

 

Osiągnięcie, zgodnie z dyrektywami unijnymi, 50 proc. recyklingu z selektywnej zbiorki odpadów (osobno makulatura, szkło, tworzywa sztuczne, metale, odpady wielkogabarytowe, bioodpady, zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny, baterie, odpady niebezpieczne, stare lekarstwa) też będzie kosztować.

 

Zapisy ustawy stanowią, że od 1 lipca 2013 r. nowe regulacje muszą zacząć obowiązywać. Gdyby władze gminy zechciały, mogłyby wprowadzić je już dziś

 

Dokładnego określenia będą też wymagały tryb i częstotliwość opłat: raz na kwartał (tak jak podatek od nieruchomości i podatek rolny), miesięcznie, razem z rachunkami za wodę czy w przypadku bloków mieszkalnych w czynszu.

 

Nie wiadomo, ile będzie śmieci. W niektórych gminach po wprowadzeniu podatku śmieciowego masa odpadów odbieranych od mieszkańców wzrosła dwukrotnie właśnie dlatego, że skoro każdy płaci podatek, to nie opłaca się nielegalnie wyrzucać śmieci.

 

Samorządowcy martwią się o ściągalność opłat, bo koszty trzeba będzie terminowo pokryć. A budżet gminny nie jest z gumy. Urzędnikom przybędzie pracy, bo za egzekucję należności odpowiadać będą właśnie oni, podobnie jak za pobranie każdego innego podatku. Od mieszkańców, którzy będą się uchylali od płacenia należności, będzie mógł je egzekwować komornik. Kolejnym problemem będzie ściągalność tych opłat choćby od osób utrzymujących się dzięki opiece społecznej lub bezrobotnych.

 

Osoby, które systematycznie będą segregowały śmiecie, zapłacą podatek nawet o połowę niższy

 

W obliczu tylu niewiadomych może warto skorzystać z doświadczeń gmin, które podatek śmieciowy wprowadziły już kilka lat temu. Najdłużej, bo od 2003 r., władzę nad odpadami komunalnymi sprawuje gmina Starachowice. Pszczyna wprowadziła podatek śmieciowy w 2008 r., jeszcze później m. in. Gietrzwałd, Końskie, Legionowo i wiele innych. W tych gminach podatek śmieciowy wprowadzono po przeprowadzeniu referendum, co znaczy, że mieszkańcy byli zainteresowani wprowadzeniem takiego rozwiązania. Może dlatego nowy system sprawdza się u nich doskonale – dzikie wysypiska śmieci zniknęły. Spalanie śmieci w piecach też należy już do przeszłości.

 

Mieszkańcy gminy Gietrzwałd płacą za wywóz odpadów 5,90 zł od osoby miesięcznie, Pszczyny – 6,50 zł. Radni Niemodlina, którzy kończą prace nad wprowadzeniem nowego systemu, proponują, by opłacać podatek raz do roku na podstawie ponoszonych kosztów i szacują, że wyniesie on ok. 10 zł miesięcznie.

 

Warto wiedzieć, że nowa ustawa nagradza proekologiczną postawę mieszkańców – producentów śmieci. Osoby, które systematycznie będą segregowały odpady, zapłacą podatek nawet o połowę niższy.

 

W całej Unii Europejskiej, poza Polską i Węgrami, władzę nad systemem odbioru odpadów sprawują samorządy. Poradzili sobie inni, poradzimy i my.

   
Drukuj